Żeglując po Dobskim: Zatoka RAJCOCHA – raj w mazurskiej dziczy

Zatoka RAJCOCHA na Jeziorze Dobskim mnie olśniła. To zjawiskowe i niepowtarzalne miejsce na Mazurach. Moje top 1 – dzikie i malownicze. Poczułam się tam, jakbym trafiła do innego wymiaru. Oczarował mnie klimat i spokój tej zatoki. Teraz RAJCOCHA powraca w moich marzeniach. Śnię na jawie, że tam powrócę.

Zatoka ta leży na południowo-wschodnim krańcu Jeziora Dobskiego. Na szczęście trudno się do niej dostać. Miałam farta, że byłam w załodze, w której głównym sternikiem był mój przyjaciel Ben – doświadczony żeglarz i skipper. Płynęliśmy tam z portu w Sztynorcie. Jezioro Dobskie znajduje się na uboczu, na zachód od głównego szlaku żeglugowego prowadzącego z Giżycka do Węgorzewa. Po wyjściu ze Sztynortu płynęliśmy tam przez jeziora: Dargin i Łabap. Straszliwie lało. Trzeba było się tego dnia żeglarsko pogimnastykować na tej trasie.

Na Jezioro Dobskie wpłynęliśmy przesmykiem pomiędzy Fuledzkim Rogem a Krzywym Rogiem. W samym przesmyku leży niewielka, malownicza wyspa Ilma (znana też jako Ilmy Wielkie). Pokonaliśmy ją po jej północno-zachodniej stronie, czyli bliżej Krzywego Rogu. Od tej strony jest głębiej, a co za tym idzie – bezpieczniej.

W tym miejscu przebiega granica rezerwatu i strefy bezwzględnego zakazu używania wszelkich silników, w tym również elektrycznych. Wpływając na Jezioro Dobskie, można poruszać się wyłącznie na żaglach lub wiosłach. Obowiązuje cisza, bo wkracza się na chroniony teren.

Po drodze do RAJCOCHY bezpiecznie minęliśmy również jeden z najbardziej charakterystycznych punktów topograficznych – Wysoki Ostrów (Wyspę Kormoranów), usytuowaną na samym środku jeziora. Wieść żeglarska niesie, że rosły tam niegdyś bujne, wysokie drzewa. Trudno w to uwierzyć, kiedy na własne oczy widzi się obecną roślinność na tej wyspie. Znajdują się na niej m.in. siedliska kormoranów i czapli. Podobno to właśnie ich odchody zaszkodziły tamtejszym drzewom. Ani na tę wyspę, ani na żadną inną na tym jeziorze nie ma wstępu – obowiązuje też bezwzględny zakaz cumowania do ich brzegów i schodzenia na ląd.

Zatoka RAJCOCHA (zwana też Kąt Rajcocha) znajduje się tuż za Cyplem Dziewiszewskim. Jest możliwość zacumowania w Przystani RAJCOCHA, gdzie można stanąć na odpoczynek lub na noc przy pomoście. Jest tam podobno pole namiotowe i bar. Oczywiście są też toalety, a na każdego czeka miejsce przy ognisku. Nie byłam tam jednak osobiście, więc nie jestem w stanie zweryfikować tych informacji.

Myśmy wybrali bardziej karkołomne podejście. Zatrzymaliśmy się dokładnie po drugiej stronie zatoki, naprzeciwko przystani – „na dziko”. Stanęliśmy na kotwicy, w ostatniej wolnej z trzech bindug. To było niesamowite doświadczenie, bo kiedy wpłynęliśmy do RAJCOCHY, poczuliśmy się zupełnie jak w filmie – scenografia dosłownie w ciągu minuty kompletnie się zmieniła. W niemal jednej chwili przestało lać. Zrobiło się cudnie. Pojawiła się nawet tęcza.

Zamarzyliśmy sobie ognisko. Nie było to łatwe zadanie, ponieważ ścieżki prowadzące od naszej miejscówki były mocno zarośnięte mazurską dziczą – do tego stopnia, że trzeba było dosłownie torować sobie drogę. Na dodatek drewno w pobliżu było mokre. Znalezienie i przetransportowanie chrustu na tyle suchego, by udało się rozpalić ogień, okazało się nie lada wyzwaniem. Daliśmy jednak radę i zadowoleni zjedliśmy rytualne kiełbaski, samodzielnie upieczone nad ogniskiem. O pożar się nie obawialiśmy – miejsce było już wcześniej wydzielone, a otaczająca nas roślinność zwyczajnie mokra.

Potem wspaniale było wykąpać się w jeziorze, a później ugotować obiad i zjeść go w tym niebiańskim zakątku. Wieczór i noc pod gwiazdami do tego stopnia wprawiły mnie w stan błogości, że aż nie mogłam zasnąć. To unikatowe wspomnienie w moim bogatym archiwum.

Zszokowało mnie jednak, że na jednej z zarośniętych ścieżek wiodących do dwóch pozostałych bindug napotkaliśmy rozkładający się papier toaletowy. Wielka prośba do wszystkich: chodźmy z saperką do lasu i sprzątajmy po sobie! To od nas, żeglarzy, zależy, czy to miejsce dalej pozostanie tak zjawiskowo dzikie, czy je zadepczemy i zaśmiecimy.

Zatoka RAJCOCHA to miejsce na Mazurach, gdzie możesz poczuć święty spokój, oglądać w ciszy gwiazdy, wykąpać się w czystej wodzie i rozpalić ognisko, będąc otoczonym dziką, niemal nieskażoną przyrodą. Dla mnie RAJCOCHA to jeden z moich rajów na Ziemi. Nie da się opowiedzieć odczuć i emocji, jakie się tam przeżywa. To miejsce jest jak z najpiękniejszego snu – cudowne i niemożliwe do opisania. Po prostu zmaterializowana poezja.

Sierpień 2026 r.