Przystań Nautica: Mazurski azyl na Święcajtach
Przystań Nautica spodobała mi się od pierwszego wejrzenia, oglądana jeszcze z daleka, z perspektywy wody. To port z duszą, zadbany i świetnie zorganizowany. Z pewnością będę tam wracać. To idealne miejsce dla żeglarzy i nie tylko.
Port Przystań Nautica działa od trzech lat. Ma świetnego bosmana Roberta – pomocnego i kompetentnego. To on współtworzy ciepłą i przyjazną atmosferę tego miejsca. Żeglarze w tym porcie czują się zaopiekowani. Jest dość głęboko, a miejsca przy pomoście wystarczająco szerokie, nie ma więc większego problemu z cumowaniem. Poza opłatą portową za stanie przy keji i korzystanie z infrastruktury mariny, nie pobierane są żadne dodatkowe opłaty. To sympatyczny wyjątek. Można wykąpać się nerwowo nie licząc minut. Skorzystać z toalety, nie martwiąc się czy mamy w kieszeni monety do automatu. Działa tutaj w sezonie świetna polowa restauracja MANEWRY PORTOWE. Dania są elegancko podane, ładnie się prezentują, a przede wszystkim dobrze smakują i nie kosztują drożej, niż przeciętny obiad w warszawskiej knajpie. Jest też bar, ale z jego oferty nie korzystałam. Zauważyłam jednak, że też cieszy się zainteresowaniem.
Do Przystani Natica, poza rezydentami i kursantami, przypływają najbardziej zajadli wielbiciele żeglowania po Mazurach. Port usytuowany jest bowiem na północnym nabrzeżu Jeziora Święcajty – czyli na najdalszym brzegu Północnego Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich, w mazurskiej Kolonii Rybackiej (najbliższym większym miastem jest Węgorzewo). Żeby tam dopłynąć z okolic Giżycka trzeba przepłynąć kilka jezior – Kisajno, Dargin, Kirsajty, Mamry i Święcajty. Dodatkowe utrudnienie stanowi konieczność położenia, a potem postawienia masztu, co jest umiejętnością dostępną bardziej wtajemniczonym. Niestety, bez niej nie dotrze się do tego portu, ponieważ z postawionym masztem nie przepłynie się pod mostem na Kirsajtach. Warto jednak poćwiczyć i odważyć się, ponieważ to miejsce zdecydowanie warte jest odwiedzenia.
Przystań Nautica powstała dzięki finansowemu wsparciu Funduszu Norweskiego. Wyróżnia ją projekt architektoniczny zabudowań portowych. Są one wkomponowane w otaczający je teren. Do ich budowy użyto materiałów organicznych, przede wszystkim drewna. Nad zabudowaniami portowymi dominuje sylwetka starego tartaku, z którym tworzą spójną wizualną całość. Projekt sprawia wrażenie przytulnego i przyjaznego dla środowiska. Wygląda jakby został przeniesiony ze skandynawskich fiordów. Mam więc nadzieję, ze żadnemu deweloperowi nie przyjdzie do głowy postawić tam duży, luksusowy hotel. Byłaby to nieodwracalna, wielka szkoda dla tego malowniczego miejsca.
Na miejscu można wyczarterować jacht, odbyć kurs żeglarski, a poza tym zrelaksować się w saunie, czy wypożyczyć rowery. Jest też zadbany placyk zabaw dla maluchów. Zakupy można zrobić w sklepie w Ogonkach. Spędziłam tam tylko pół dnia. Był to jednak niezapomniany czas. Nautica już na zawsze ma przystań w moim sercu.
Sierpień 2026






