Mój ursynowski pewniak: Swobodny klimat KILL BILL Resto Bar
KILL BILL Resto Bar polecił mi Tata. Mam do niego sentyment. Podoba mi się jego unikalna atmosfera – swojska i bezpretensjonalna. Dania są smaczne i można napić się Guiness’a lanego prosto z liry. To miejsce, gdzie można przyjść w pojedynkę i czuć się swobodnie. Ceny są przystępne. Obowiązują promocje dniowe i zniżki w czasie Happy Hours.
Mieści się w lokalu UH25, przy Aleji Komisji Edukacji Narodowej 95, w pasażu usługowo-handlowym nieopodal wyjścia z metra Stokłosy. Odpowiada mi wystrój tego miejsca. Będący połączeniem surowej cegły na ścianach, z drewnianymi podłogami i wyposażeniem. Kojarzy mi się z krakowskimi lokalami. Wnętrze ocieplają wygodne kanapy, poduchy i stojący w oknie, trzymający się za ręce Pat i Mat z kultowej animacji Sąsiedzi. O wyjątkowości tego miejsca zadecydowały jednak powiększone kadry z KILL BILL-a w reż. Quentina Tarantino. Bardzo lubię ten film i podziwiam jego stronę wizualną, nic więc dziwnego, że dobrze czuję się w tym resto barze.
Jak do tej pory nie zaliczyłam w KILL BILL-u kulinarnej wpadki. Serwują dania obiadowe i przystawki z kuchni międzynarodowej. Smakują mi tutejsze pizze. Jedną z moich ulubionych jest pizza góralska, którą śmiało mogę polecić. Podobno mają niezłe burgery. Co jakiś czas pojawiają się w karcie wariacje na temat dań z karty w sezonowej odsłonie. Teraz jest czas dań z kurkami. Testowałam, są smaczne.
KILL BILL resto bar to jedno z naszych ulubionych miejsc na Ursynowie, gdzie z przyjemnością spędzamy czas rodzinnie, albo po prostu wpadamy coś zjeść. Zwykle wieczorami i w weekendy stoliki są zajęte. Nie przejmujcie się tym. Sympatyczna i kompetentna obsługa postara się, żeby znaleźć Wam miejsce. Jedynym minusem jaki czasem mi doskwiera jest zbyt głośna muzyka i ogólny hałas. Wolę więc odwiedzać KILL BILL-a w mniej obleganych godzinach, wtedy jest znacznie ciszej i spokojniej. Jest też taniej, ponieważ obowiązują zniżki.
Wrzesień 2026 r.







